Jak badanie naukowe zamienić z sukcesem w firmę

Innovatika, polska firma doradcza specjalizująca się w rozwoju nowych biznesów, ma już 10 lat.
Innovatika, polska firma doradcza specjalizująca się w rozwoju nowych biznesów, ma już 10 lat. Innovatika
W 2003 roku wraz grupą przyjaciół wyszedłem z inicjatywą przeprowadzenia w Szkole Głównej Handlowej badań naukowych, poświęconych strategiom innowacji dużych korporacji. Powstała na ich podstawie firma - Innovatika - właśnie świętuje swoje dziesięciolecie, a z jej usług skorzystały już m.in. korporacje w USA, Dubaju czy Arabii Saudyjskiej. Być może historia naszych początków zainspiruje młodych przedsiębiorców i naukowców, którzy podobnie do nas zbudują biznes na swojej pasji.

Geneza

Zanim zaczęliśmy nasz projekt badawczy wiedziałem, że chcę mieć własną firmę doradczą. Połknąłem bakcyla wiele lat wcześniej, kiedy na pierwszym roku studiów założyliśmy ConQuest - organizację, w której studenci uczyli się biznesu prowadząc prawdziwe projekty konsultingowe dla firm – głównie zagranicznych inwestorów, którzy licznie wchodzili wówczas na polski rynek. Na trzecim roku zawiesiłem studia, by podjąć wyzwanie zarządzania przez rok największą tego typu organizacją w Europie – OSCAR GmbH w Kolonii. Praca z prezesami niemieckich korporacji, takich jak Deutsche Post czy Deutsche Bank i zarządzanie 40 osobowym zespołem OSCAR GmbH to była dla mnie szkoła życia. Po powrocie i skończeniu studiów poszukiwałem sposobu, by wykorzystać te doświadczenia do zbudowania własnej firmy. Drogą do niej okazało się przeprowadzenie w Katedrze Teorii Zarządzania SGH badań pod opieką Profesora Piotra Płoszajskiego – ulubionego przez studentów i cenionego przez korporacje. Jego pomoc wielokrotnie otwierała nam drzwi.



Punkt zaczepienia

W Niemczech podpatrzyłem pomysł, który okazał się dla nas przełomowy. Firma, w której pracowałem, chcąc zbudować kompetencje w nowej dziedzinie, zapraszała do współpracy 20-30 niekonkurujących ze sobą korporacji i tworzyła konsorcjum badawcze, umożliwiające firmom benchmarking i wymianę doświadczeń. My wykorzystaliśmy ten mechanizm, zapraszając liderów różnych branż do projektu poświęconego ewolucji ich modelu biznesowego i sposobom tworzenia innowacji. Stworzyliśmy „listę marzeń” firm z którymi chcielibyśmy pracować, zaprosiliśmy wszystkich naraz i, ku naszemu zdziwieniu, większość firm zgodziła się wziąć udział w projekcie, nie tylko dając nam dostęp do kadry zarządzającej ale też finansując cały projekt.



Dzięki środkom zebranym od firm takich jak Skanska, Medicover czy 3M byliśmy zupełnie niezależni od publicznych grantów (co nie oznacza, że skłonienie uczelni do przyjęcia pieniędzy na badania od biznesu było wówczas proste). Po zakończeniu projektu główny sponsor – Telekomunikacja Polska – poprosiła nas o dalsze wsparcie we wdrażaniu rekomendacji z naszego projektu. Był to świetny impuls, żeby założyć firmę. Dołączył do mnie zmęczony pracą w korporacji Sergiusz Sawin (każdemu polecam znalezienie takiego wspólnika!). I tak w styczniu 2005 powstała Innovatika.

Na ramionach gigantów

Doświadczenia i relacje wypracowane podczas badania okazały się wystarczające, by zbudować pierwszą ofertę i przyciągnąć klientów. Dodatkowym wsparciem okazały się kontakty międzynarodowe, które udało nam się nawiązać podczas projektu. Mieliśmy wówczas zwyczaj pisania maili do autorów wszystkich książek o innowacjach, które pochłanialiśmy przygotowując się do pracy z firmami. Większość z nich reagowała bardzo pozytywnie, z chęcią odpowiadając na nasze dodatkowe pytania i biorąc udział w ankiecie na temat trendów w zarządzaniu innowacjami. Jedna z takich osób poprosiła nas o przedstawienie wniosków z naszych badań na konferencji w Nowym Jorku, gdzie mogliśmy poznać osobiście wiele osób, z którymi później współpracowaliśmy biznesowo. Zauważyłem wtedy, że w każdej praktycznie dziedzinie międzynarodowe grono pasjonatów danego tematu bardzo szybko znajduje wspólny język, a wejście do takiej społeczności zawsze się opłaca. Dzięki bezpośrednim kontaktom z inspirującymi nas autorami takich książek jak Strategia Błękitnego Oceanu (Chan Kim i Renee Mauborgne), Tworzenie modeli biznesowych (Alex Osterwalder), Czego chcą klienci (Tony Ulwick) czy Lean Enterprise (Trevor Owens) rozwijaliśmy naszą ofertę i zdobywaliśmy klientów nie tylko w Polsce, ale i poza nią. Wiedza nie zna granic, a doceniający ją klienci nie zwracają uwagi na kraj pochodzenia. Pewnie dlatego któregoś dnia zadzwonili do nas z prośbą o pomoc menedżerowie z centrali 3M w Minneapolis, później polecając nas m.in. do kolegów z Yum Corporation (m.in. właściciela marki Pizza Hut czy KFC) w Los Angeles.

Ciągłe uczenie się

Przez kolejne lata model biznesowy Innovatiki ewoluował, tworzyliśmy na bazie doświadczeń z projektów własne produkty, takie jak chociażby karty Business Model Poker, pomagające w pracy nad strategią firmy i odkrywaniu nowych źródeł przychodów. Doświadczenia z początków działalności nauczyły nas wartości badań i ciągłego uczenia się, bez których w dzisiejszym biznesie trudno firmie utrzymać się na rynku. Także niedawno, tworząc nowe przedsięwzięcie Innovatiki – korporacyjny akcelerator startupów D-RAFT, rozpoczęliśmy od zatrudnienia studenta z Holandii, który pisał na ten temat swoją pracę magisterską i pomógł nam wypracować najlepszy model działania.

Powszechna krytyka słabych związków polskiego środowiska naukowego z biznesem ma pewno swoje uzasadnienie. Nasze doświadczenie pokazuje, że taka współpraca może się udać, a wiedza płynąca z badań naukowych jest świetnym napędem do nowych przedsięwzięć. Warto zadbać o włączenie firm nie tylko jako podmiotu badań, ale i w roli współfinansujących takie inicjatywy. Ich gotowość do zainwestowania pieniędzy w projekt jest najlepszym sygnałem potwierdzającym wartość komercyjną przyszłych wyników.

PS. Krótki film o tym jak badania w SGH doprowadziły do powstania Innovatiki można obejrzeć tutaj:
Trwa ładowanie komentarzy...